SP

O egzaminach

Drukuj
Wojciech Olszewski

Na początek: obejrzyj przykłady naszych egzaminów wstępnych.

Język polski

Matematyka

 

Jak wspominamy…

Dni otwarte 1
Jeśli wahasz się, czy zdawać do naszej szkoły – przyjdź na dzień otwarty. I nie bój się zadawać pytań. Odpowiemy (my, uczniowie i uczennice – trochę już tę szkołę znamy :)) na wszystkie Twoje pytania. Wbrew pozorom nie jesteśmy bandą wariatów, która lata po korytarzach i krzyczy Ci do uszu. Kiedy do nas dołączysz, będziesz taki sam! :)

 

Dni otwarte 2
O tym, że chcę zdawać na „Raszyńską”, wiedziałam już dużo wcześniej.
Dzień otwarty mnie w tym upewnił. Na początku czułam się nieswojo – nowe miejsce, nikogo nie znałam - jednak wkrótce podeszła do mnie uczennica z drugiej klasy. Oprowadziła mnie, odpowiedziała na pytania, które mnie nurtowały, opisała szkołę w samych superlatywach i zachęciła do zdawania egzaminów.
Potem odbyło się zebranie dla kandydatów/kandydatek. Uczniowie i uczennice z Rady Szkoły opowiadali, czym „Raszyńska” różni się od innych szkół, jak wygląda w niej nauka i jakie ma tradycje. Mówili też o nauczycielach i nauczycielkach (ciepło i z humorem), atmosferze i egzaminach wstępnych.
W tym dniu ostatecznie rozwiały się moje wszelkie wątpliwości co do wyboru szkoły! Byłam już zupełnie przekonana, że chcę startować na „Raszyńską”.
P.S. Do wszystkich osób niezdecydowanych - naprawdę polecam wizytę w szkole na dniu otwartym. Na pewno pomoże to Wam podjąć decyzję.

Egzaminy z punktu widzenia kandydata
Na egzamin pisemny przyszedłem dość wyluzowany, przede wszystkim dlatego, że byłem pewny tego, że moje umiejętności nie odstają od tych wymaganych na egzaminie. Ten cały świat wydawał mi się jednak dość dziwny. Nikt z moich znajomych na RASZ nie zdawał. Tymczasem wszyscy dookoła sprawiali wrażenie, jakby się skądś znali. Dziś jednak wiem, że to była nie tyle większość, co ludzie, którzy mnie w pewien sposób przytłoczyli. Także nie martwcie się – zawsze możecie przyjść do nas – starych uczniów i pogadać – m.in. od tego tam jesteśmy.

Egzamin ustny – maksymalny stres. Naprawdę, nie wyobrażałem sobie, jak taka rozmowa będzie wyglądać. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że po drugiej stronie stołu siedzą... całkiem normalni ludzie. Rozmowę pamiętam jako bardzo przyjemną, ale jednak (ze względu na jej wagę) dość stresującą.

Egzaminy z punktu widzenia kandydatki 1
Och, to było strasznie stresujące przeżycie. To znaczy pierwszy pisemny etap był nawet w porządku. Zadania nie były niesamowicie trudne, choć na pewno wymagały dużo skupienia i trochę wyobraźni. Znacznie gorszy był II etap, czyli rozmowa ustna. W „odstresowni” inaczej zwanej Edenem dostaliśmy do przeczytania przygotowane dla nas teksty i podczas 10-minutowej rozmowy z panią psycholog i kilkoma uczniami, którzy byli w sali, zupełnie zapomniałam o strachu przed egzaminem. Jednak zaraz po wejściu do sali egzaminacyjnej stres powrócił i byłam strasznie zdenerwowana. I dziś mogę powiedzieć, że to właśnie stres najbardziej przeszkadza w tej części egzaminu. Na domiar złego jeden z egzaminatorów patrzył się na mnie jakbym zabiła mu pół rodziny i napawał mnie lękiem (hm… to chyba jednak lepiej będzie wyciąć). Rozmowa nie poszła mi tak, jak bym sobie tego życzyła, ale mimo wszystko dostałam się do szkoły i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu.

Egzaminy z punktu widzenia kandydatki 2
Przygotowywałam się do nich dość solidnie. Kupiłam podczas dnia otwartego informator, zapoznałam się z egzaminami z lat poprzednich.
Na części pisemnej przeraziłam się liczby kandydatów. Gdy jednak przeczytałam polecenia z języka polskiego, uspokoiłam się – bo to właśnie tej części najbardziej się obawiałam. Tematem była szkoła, mieliśmy do napisania list, plan wycieczki, ogłoszenie oraz przepis na idealną szkołę. Na moje szczęście - żadnego opowiadania (nie znoszę tej formy!). Cały stres minął! W jeszcze lepszy nastrój wprawił mnie egzamin z matematyki. Żadne z zadań nie sprawiło mi większej trudności. Nie sprawdziły się przestrogi znajomych, że zwykle część matematyczna jest bardzo trudna.
Wiedziałam, że egzaminy poszły mi dobrze. Miałam rację – przeszłam do części ustnej. Byłam spokojna, wydawało mi się, że najgorsze już za mną. Dopiero w przeddzień rozmowy kwalifikacyjnej zrozumiałam, co mnie czekało następnego dnia! Na początku wpadłam w panikę, potem podeszłam do tego zdroworozsądkowo. Przeczytałam jedną z gazet codziennych, obejrzałam serwis informacyjny, dowiedziałam się, co „słychać w polityce”.
Rozmowa z nauczycielami przebiegła bardzo sympatycznie, trwała około 20 minut. Moja komisja była miła, wszyscy mnie uspokajali, mówili, żebym się nie stresowała. A jakie pytania zadawali? Bardzo różne! Pytali, co to jest ironia, o moje autorytety, aktualne wydarzenia. Rozmawialiśmy także o książkach, filmach oraz o tekście, który dostałam do przeczytania przed rozpoczęciem rozmowy.
Chciałam wszystkich uspokoić – cześć ustna egzaminu wcale nie jest taka straszna! Jak na niej dobrze wypaść? Ciężkie pytanie... najlepiej być sobą i starać się opanować nerwy!

Egzaminy z punktu widzenia organizatora
Jeśli chodzi o samą organizację egzaminów pisemnych, jest ona dość prosta – trzeba po prostu znaleźć ludzi, którzy będą wykonywać tę robotę, o którą się ich prosi, a ponieważ dokładnie wiadomo, ilu tych ludzi potrzeba, jest to proste (przy innych pracach organizacyjnych, oczywiście :)).
Jednak egzamin pisemny to przede wszystkim pytania: jacy będą „ci nowi”? jak się wpasują w Raszyńską? Spora część z kandydatów sprawia wrażenie opuszczonych, kiedy patrzą na to, co się dzieje dookoła, czyli na atmosferę „spotkania towarzyskiego”. Ale jeszcze raz powtarzam – jeśli tego potrzebujesz, pogadaj z kimś z nas. My przecież też po to tam jesteśmy.

Egzaminy z punktu widzenia organizatorki
Egzaminy w naszej szkole to duże przedsięwzięcie. Trwają one zazwyczaj trzy dni w ciągu dwóch tygodni, wymagają więc sporych przygotowań. Miałam okazję organizować jeden z takich egzaminów i mogę powiedzieć, że jest to wymagająca praca, ale przynosząca także dużo satysfakcji. Najpierw trzeba zatrudnić uczniów, którzy będą obsługiwać kawiarenkę, rozmawiać z kandydatami/kandydatkami przed ich egzaminem, poprowadzą ich do odpowiedniej sali, opowiedzą coś i „odstresują”. Potem trzeba zebrać ciasta do kawiarenki żeby starczyło ich na cały dzień dla rodziców i kandydatów/kandydatek. Zastaje jeszcze tylko przygotowanie sal egzaminacyjnych i gotowe. Można zaczynać drugi etap rekrutacji.

Jak to przetrwać…
Na egzaminie jest zawsze dużo ludzi. Potworny tłok, co może być stresujące. Ale trzeba wierzyć, że się uda. Egzamin nie jest taki straszny, jak się wydaje. Przecież nie ma się czego bać, więc nie warto się denerwować. Nikt Cię przecież nie zje! (Hm, chyba…) A kiedy człowiek się uśmiecha, wszystko jest łatwiejsze :)
Podczas egzaminu ustnego trzeba być naturalnym. Albo naturalną ;) Nie ma sensu przygotowywać tego, co się powie. Zastanowić się – można, ale nie przygotowywać całego przemówienia.

.